W windzie nie było nikogo. Mój przyjaciel wcisnął guzik piętnastego piętra i po sekundzie był na miejscu. Przeszedł schodami dwa piętra wyżej, wstrzymał oddech i otworzył drzwi. Na końcu korytarza, obok wind, Rick Ackley szeptał coś do słuchawki uszkodzonego telefonu, obserwując uważnie schody. Dał znak głową Mitchowi i ten podszedł do niego. Rick wskazał mu palcem kierunek. Przyjaciel wszedł do niewielkiego pomieszczenia, które spełniało rolę poczekalni dla zmartwionych krewnych. W ciemnym i pustym pokoju stały dwa rzędy krzeseł i zepsuty telewizor. Jedyne źródło światła stanowił automat do coca-coli. Tarrance siedział tuż przy nim i przeglądał gazetę. Miał na sobie szary dres, przepaskę na głowie, niebieskie skarpetki i białe tenisówki. Tarrance uprawiający jogging. Przyjaciel usiadł obok niego, twarzą w kierunku korytarza.

(Reklama: )
