Chociaż Huxley wysoko cenił psychodeliki, nie traktował ich jako jedynej drogi do przeżyć wizyjnych. Można je osiągnąć także przez post i fizyczne umartwienie. Pisał o mistykach, którzy "regularnie używali bicza z powiązanej w supły skóry lub nawet żelaznego pręta. Te biczowania były ekwiwalentem całkiem poważnej operacji chirurgicznej bez znieczulenia, a ich wpływ na reakcje chemiczne w organizmie penitenta - znaczny. Kiedy bicz opadał, uwalniały się duże ilości histaminy i adrenaliny, powstałe w ten sposób rany zaczynały ropieć (jak działo się prawie zawsze przed erą mydła) i przeróżne toksyczne substancje powstałe w wyniku rozkładu białka dostawały się do krwiobiegu. Ale histamina wywołuje szok, a szok uderza w umysł nie mniej niż w ciało.

(Reklama: )
