Był to wielki mężczyzna z długą, końską twarzą, szerokimi, mięsistymi wargami i wysokim czołem. Wodniste, niebieskie oczy mrugały za binoklami. Jego skóra była miękka i różowa, o ostrym przyjemnym zapachu. Za wszelką cenę starał się zachowywać po przyjacielsku jak wesoły starszy brat, ale Dawid nie mógł oprzeć się wrażeniu, że to tylko gra. Odczuwał to wobec większości dorosłych. Uśmiechali się, ale wewnątrz myśleli coś w rodzaju: "Co za przerażający szczeniak, co za wstrętny dzieciak". Nawet jego mama i tata myśleli czasem coś takiego. Nie rozumiał, dlaczego dorośli co innego mówili, a zupełnie co innego myśleli, ale zdążył się do tego przyzwyczaić. To było coś, co musiał uwzględniać i akceptować.

(Reklama: )
